środa, 12 stycznia 2011

Państwo dobrobytu w kinie skandynawskim - część 2

Drugi nurt przedstawiający socjaldemokratyczny model polityki społecznej  w kinie, odnosi się do szerszego kontekstu problemu i portretuje państwo dobrobytu jako źródło niepokojów społecznych.  Wynikają one zarówno  z ideowego podłoża systemu a także z samych rozbieżności pomiędzy jego założeniami a rzeczywistością, która  w pewnych obszarach podważa zasadność modelu. Problemy te najczęściej i najdociekliwiej są podejmowane przez kino szwedzkie. Opinię tę podziela Aleksander Kwiatkowski: Ton politycznego zaangażowania i protestu wobec sytuacji społecznej, odbijającej się rosnącą potęgą scentralizowanego rządu, pobrzmiewa mocno w kinie szwedzkim końca lat 60-tych[1].
 Niepokoje społeczne ukazane są w dwóch filmach Szweda Bo Widerberga - Dzielnicy kruków z 1963 roku i Ǻdalen 31 z 1969 roku. Reżyser osadza akcję obu w zbliżonym okresie historii Szwecji. Są to lata 30. XX wieku, kiedy kiełkowały idee modelu socjaldemokratycznego. Obydwa filmy ukazują przedwojenną Szwecję (można ją utożsamiać tu z całą Skandynawią) jako kraj nękany licznymi problemami i jako kraj, w którym znaczna część społeczeństwa to ludzie biedni. Główny bohater Dzielnicy kruków to ambitny, młody chłopak Anders, który próbuje odmienić swój, do bólu, przewidywalny los. Wyrwanie się, z jakże nieprzychylnej rzeczywistości, nie jest łatwe. Mimo to, bohater decyduje się podjąć próbę i opuszcza dzielnicę, którą odwiedzają już tylko kruki. Odważne zachowanie Andresa można postrzegać, jako swoisty symbol konieczności podjęcia walki o lepszą przyszłość. Taką walkę podejmują też bohaterowie Ǻdalen 31. Film opowiada o autentycznych wydarzeniach, które miały miejsce latem 1931 roku w Ångermanlandii[2]. W małym miasteczku na północy Szwecji doszło do 24-godzinnego strajku robotników. Manifestanci zostali spacyfikowani przez wojsko, które sprowadzili lokalni fabrykanci. W wyniku akcji zginęło 5 robotników,  a wielu zostało rannych.  Widerberg w obu filmach udowadnia, że wybór czasu akcji nie był przypadkowy. W latach 30. społeczeństwo i elity władzy zaczęły postulować podjęcie fundamentalnych reform. Wypadki w Ǻdalen reżyser komentuje: Był to niewątpliwie najważniejszy konflikt społeczny, jaki przeżywała Szwecja. Nie chciałem jednak pokazać tego co, się wówczas wydarzyło. Mój film jest przestrogą i to nie tylko dla Szwecji[3]. Lata, kiedy  w powietrzu czuć było zbliżająca się wojnę, Widerberg opisuje jako czas, który zadecydował historycznie o kierunku rozwoju Szwecji: to wówczas właśnie socjaldemokracja odniosła zwycięstwo  w wyborach, zażegnując groźbę narastającego faszyzmu i kładąc kres przeciągającemu się kryzysowi gospodarczemu[4].  Co ciekawe, reżyser nie pozostawił swoich sądów w latach 30. i w obu filmach zaznaczył historyczną ciągłość poruszanych problemów, które mimo zmian, pod wieloma względami były nadal aktualne.  Reżyser uważa, że rządzący od lat 30. socjaldemokraci dzisiaj jednak są konserwatystami. Szwecja nie rozwiązała bynajmniej wszystkich problemów społecznych. Jest krajem chorym. Władza należy do kilkunastu potężnych rodzin, nie do robotników[5].
Również naczelny szwedzki skandalista lat 60. Vilgot Sjöman w swoich filmach odwołuje się do funkcjonowania szwedzkiego państwa i bynajmniej nie jest to jego afirmacja. W filmie o dosyć zagadkowym tytule 491  Sjöman winą za degenerację młodzieży obarcza głównie nieskuteczny system opieki społecznej[6]. Bohaterami filmu są reprezentanci tak zwanej trudnej młodzieży. Czas spędzają na piciu, kradzieżach i uprawianiu przemytu. Personifikacją felernego systemu jest  w filmie skorumpowany inspektor, który zdaje się pogłębiać deprawację młodych bohaterów.
Trudna młodzież z filmu 491.

Nieprzychylny stosunek do modelu szwedzkiego reżyser prezentuje także w kontrowersyjnym filmie pt. Jestem ciekawa – w kolorze żółtym z 1967 roku. Zdaniem A. Kwiatkowskiego celem Sjömana było zarejestrowanie w swobodnej formie filmowego eseju zmian politycznych  i socjalnych, jakie zaszły w szwedzkim społeczeństwie w ciągu trzydziestu lat rządów socjaldemokracji[7]. Środkiem do osiągnięcia tego celu jest niewątpliwie Lena. To typowa reprezentantka pokolenia buntowników połowy lat 60. Bohaterka stara się dociec prawdy w kwestii tego, czy szwedzkie społeczeństwo jest nadal klasowe i czy jakikolwiek sens ma polityczny pacyfizm? Reżyser wysyła Lenę na ulicę, by skonfrontowała swoje wątpliwości z opiniami zwyczajnych ludzi. Bohaterka przybiera postawę prowokatorki. W jednej ze scen pyta turystów wybierających się do Hiszpanii: Dlaczego jedziecie do faszystowskiego kraju generała Franco?[8]. Opinie przechodniów nie zadowalają Leny, dlatego rozmawia z tak znanymi osobistościami, jak Martin Luter King, radziecki poeta Jewgenij Jewtuszenko, czy ówczesny minister komunikacji Olof Palme[9]. Sjöman, dzięki dociekliwości swojej bohaterki, udowadnia, że dotychczasowe przekonania i ideały wojującej części szwedzkiego społeczeństwa są niedostosowane do nowej rzeczywistości  i zmian zachodzących w państwie. Wymownym symbolem gotowości do porzucenia swojego pacyfizmu i niedojrzałości jest scena wbicia przez Lenę dwóch sztyletów w oczy ukazanego na portrecie generała Franco. W drugiej części dylogii pt. Jestem ciekawa - w kolorze niebieskim[10] bohaterka dochodzi do podobnych wniosków. Demonstruje to odjeżdżając rowerem w kierunku przeciwnym niż pochód protestujących studentów. Ponadto cześć niebieska skupia się na krytyce szwedzkiego systemu więziennictwa[11].
Temat systemu penitencjarnego reżyser podjął także w filmie pt. Kłamiecie!   z 1969 roku. Film nakręcono w więzieniu Langholm. Obraz utrzymany jest   w mieszanej fabularno-dokumentalnej konwencji.  Sjöman negatywnie odnosi się do systemu więziennictwa w Szwecji. Zakład karny, to zdaniem reżysera, obskurne miejsce, gdzie panują bardzo trudne warunki życia[12].
Filmem podobnym do obrazów Sjömana jest autorski debiut pt. Przemoc Szweda Lasse Forsberga z 1969 roku. Główny bohater Przemocy - młody Norweg Knut Nielsen z pewnością znalazłby z Leną z Jestem ciekawa….wiele wspólnych tematów. Tak jak ona, nie ma stałego źródła utrzymania, bo wierzy w siłę anarchistycznego światopoglądu.  Boi się też utraty niezależności i zaczepia na ulicy nieznajomego, by podyskutować o ideologii i państwie[13]. I tu drogi obydwojga buntowników zaczynają się rozchodzić. Lena zrozumiała swoją niedojrzałość, a Knut niestety nie. Bohater wdaje się w bójkę, po tym jak oskarża bogatego mężczyznę o hamowanie procesu wyzwolenia socjoekonomicznego.   W rezultacie Knut zostaje uznany za obłąkanego i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Film Forsberga też odwołuje się do przywar szwedzkiego systemu opieki psychiatrycznej, o których pisałem przy okazji dyskusji nad kryzysem modelu państwa dobrobytu.
Knut Nielsen w szponach państwa dobrobytu (Przemoc).

Zarówno filmy Sjömana, jak i obraz Forsberga utrzymane są  w prowokacyjnym tonie. Krytycy filmowi i znawcy szwedzkiego ustroju ganili reżyserów za gorzki i niesprawiedliwy portret kraju trzech koron.  Obraz państwa, jako wroga publicznego numer 1, uznano za przesadzony. Mimo to, Forsbergowi dzięki tak ostremu tonowi, udało się ukazać alienację w szwedzkim systemie społecznym[14]. Uwydatnił także najbardziej typowe cechy wywodzącej się z ruchu Nowej Lewicy, grupy społecznej. Ponadto, wątek zamknięcia Knuta w szpitalu psychiatrycznym, nie jest zupełnie odosobniony. Lata 60., nie tylko  w Skandynawii, ale i w innych krajach rozwiniętego świata, to era mody na resocjalizowanie ponadprzeciętnych i odstających od reszty jednostek. Problem ten dobrze pokazuje choćby kino amerykańskie.
We współczesnym kinie skandynawskim doniosły głos w dyskusji na temat państwa dobrobytu zabiera też Lukas Moodysson, w zrealizowanym ze Stefanem Jarlem filmie dokumentalnym Terroryści - film o skazanych. Dokument zainspirowany jest wydarzeniami, które miały miejsce w czerwcu 2001 roku   w Göteborgu. Reżyser filmował wtedy demonstrację antyglobalistów. Policja zaatakowała pokojowo nastawionych demonstrujących. Film to zapis wywiadów z uczestnikami przemarszu dopełniony o sceny z zamieszek[15]. Przekaz dokumentu umacniają sceny głodujących mieszkańców Afryki, wybuchy bomb, czy umierający ludzie. Twórcy wyraźnie sugerują, że szwedzkie państwo dobrobytu, tak ostro wypowiadając się przeciwko antyglobalistom, popiera skutki globalizacji A to właśnie globalizacja prowadzi do wzrastania dysproporcji rozwojowych i wykorzystywania biednych przez bogatych. Takie działania wpływają na ubóstwo i głód w Afryce oraz potęgują konflikty zbrojne. Film pokazuje też, wręcz skandaliczne, działania aparatu państwowego, który przetrzymuje w więzieniu antyglobalistów i zabrania im jakichkolwiek kontaktów oraz dopuszcza się nadinterpretacji wielu dowodów[16] (kolejny raz krytyka systemu więziennictwa). Ponadto władze nie przeprowadziły dochodzenia,  a priori zakładając, że zamieszki wywołali antyglobaliści, co potwierdza moje wcześniejsze rozważania nad  bolączkami wymiaru sprawiedliwości w Szwecji. Tymczasem materiał nakręcony przez Moodyssona wskazuje na policję jako agresora. Bohaterowie dokumentu to w większości zwyczajni ludzie, którzy krytykują szwedzką policję, piętnują obłudę państwa dobrobytu i kapitalistyczną demokrację[17]. Należy jednak zauważyć, że sami twórcy to buntownicy, a ich dokument jest nieco subiektywny. Nie ma w nim żadnej relacji policjanta, sędziego czy przedstawiciela władz. Są tylko poszkodowani.
Szwedzcy stróże prawa są też bohaterami popularnych w kraju trzech koron filmów policyjnych. Wiele z nich to ekranizacje cieszących się w Szwecji dużym powodzeniem powieści kryminalnych, czego przykładem jest choćby seria filmów, będących ekranizacją przygód komisarza Kurta Wallandera - słynnego bohatera kryminałów Henninga Mankella, czy wyświetlany niedawno na ekranach polskich kin film Nielsa Ardena Oplev’a pt. Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, zrealizowany na podstawie prozy Stiega Larssona.
Chyba najpopularniejszym bohaterem szwedzkich filmów kryminalnych jest jednak policjant Martin Beck - bohater serii Powieści o zbrodni autorstwa  Maji Sjöwall i Pera Wahlöö. Komisarz Beck jest główna postacią ponad 30 filmów, a kolejne są trakcie produkcji. Filmowa seria dobrze oddaje zamysł duetu Sjöwall-Wahlöö, który na kartach swych powieści, przeprowadza głęboka analizę mieszczańskiego społeczeństwa dobrobytu. Sami pisarze uważają, że chodzi im     o analizę, w której próbujemy pokazać powiązania przestępczości z politycznymi   i ideologicznymi doktrynami[18]. Martin Beck, to bohater, który żyję na skraju społeczeństwa, utracił kontakt z najbliższym otoczeniem i sprzeniewierzył się socjaldemokratycznej idei współpracy. Tym samym, podobnie jak Stig Inge czy Elling, też jest to człowiek nieco wyobcowany, z tą różnica, że bunt przeciwko państwu wykształcił w nim nie wyuczoną bezradność, tylko daleko posuniętą niezależność. Hynek Pallas twierdzi, że: Socrealistyczne obrazy i krytyka społeczna, które wypełniały wcześniejsze szwedzkie filmy policyjne, pokazywały raczej ciemną stronę państwa dobrobytu[19].  Podobne odczucia ma filmoznawca Daniel Brodén, który w pracy pt. Ciemna strona Domu Ludowego dowodzi, że dopiero kino lat 90. zaczęło eksponować przeżycia osób dotkniętych przemocą. Wcześniej kręcono filmy o przestępcach, będących ofiarami społeczeństwa. Według lewicy lat 60. i 70. to przestępcy byli ofiarami. W ogóle nie pokazywano tych, którzy zostali obrabowani albo napadnięci[20]. Słowa te potwierdzają przywoływane wcześniej teorie, mówiące o szczególnym znaczeniu równości  w państwach skandynawskich. W latach 60. i 70. przybrały one między innymi formę szczególnego akcentowania praw przestępców.

Część trzecia już wkrótce ;))

[1] A. Kwiatkowski,  Film skandynawski, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986, s. 172.
[2] H. Pallas, Nowe kino szwedzkie, Ha!Art, Kraków 2009, s. 27.
[3] A. Kwiatkowski, op. cit., s. 203.
[4] Ibid.,  s. 172.
[5] Ibid., s. 203.
[6] Ibid., s. 173.
[7] Ibid., s. 196.
[8] Ibid., s. 196.
[9] Olof Palme był też dwukrotnie premierem Szwecji –od 1969 do 1976 i od 1982 do 1986, kiedy został zastrzelony przez Christera Petterssona .
[10] Obydwa filmy serii powstawały w tym samym czasie,  przez dwa lata praktycznie bez scenariusza, dzięki improwizacji i pomysłowości ekipy. Czterogodzinny zapis, reżyser podzielił na dwie części, nieco prowokacyjnie wyróżniając je kolorami szwedzkiej flagi.
[11] A. Kwiatkowski, op. cit., s. 197.
[12] http://movies.nytimes.com/movie/159508/Ni-Ljuger/overview
[13] A. Kwiatkowski, op. cit., s. 202.
[14] A. Kwiatkowski, op. cit., s. 202.
[15] Ibid., s. 267.
[16] Ibid.
[17] A. Kwiatkowski, op. cit., s. 268.
[18] H. Pallas, op. cit., s. 152.
[19] Ibid., s. 157.
[20] Ibid.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję,że w trzeciej części nie zabraknie Roya Anderssona?

    OdpowiedzUsuń
  2. tak o kinie Anderssona też będzie ;)))

    OdpowiedzUsuń