poniedziałek, 17 stycznia 2011

Państwo dobrobytu w kinie skandynawskim - część 3

      Szereg skandynawskich filmów to obrazy totalne, które łączą dwa wcześniej zasygnalizowane trendy, wskazując tym samym na wzajemne relacje państwa dobrobytu zarówno z jednostką jak i z całym społeczeństwem.
      Do filmowców, którzy pokusili się o takie holistyczne ujęcie tematu można zaliczyć norweską reżyser Anje Breien. Niestety wizja Norweżki to bardzo subiektywne ukazanie relacji jednostki z władzą i samego funkcjonowania państwa. W swoim pierwszym pełnometrażowym filmie pt. Gwałt z 1970 roku Breien opowiada historię młodego, nierozgarniętego robotnika, który zostaje niesłusznie oskarżony o popełnienie gwałtu. Osaczony przez organa ścigania bohater, nie zdaje sobie sprawy o co tak naprawdę chodzi i nie jest  w stanie się bronić. Ten będący zapisem drobiazgowego śledztwa, film to atak na norweską policję, która działa w ramach zbiurokratyzowanego i bezdusznego systemu. Anja Breinen jest więc także zaliczana do grupy twórców, którzy zwracają uwagę na wskazywane przeregulowanie i dehumanizację systemu.
    Film, który nosi znamiona uniwersalnego obrazu, udało się stworzyć Modyssonoowi. Tylko Razem powraca na kartach tego opracowania i to w sposób bardzo wyraźny. Poza głównym wątkiem (rewolucją seksualną lat 60. w szwedzkim wydaniu) w filmie szerokim echem odbijają się ówczesne wydarzenia polityczne i sam model państwa dobrobytu. Mieszkańcy komuny mają wspólne przekonania, buntują się przeciwko władzy, obyczajom, a przede wszystkim przeciwko zgodzie na życie w społeczeństwie dobrobytu[1].  Bowiem tak, jak niektórzy teoretycy państwa dobrobytu, bohaterowie filmu (i sam Moodysson też) zauważają, że model socjaldemokratyczny ma liczne słabości. Opinie te wynikają z ówczesnych wydarzeń politycznych. W 1975 roku Szwecja była krajem o wyjątkowo stabilnych rządach. Premier Tage Erlander sprawował władzę nieprzerwanie przez 23 lata (1946-1969)[2]. Szwedzi, chcąc chronić swoją stabilność i neutralność nie przystąpili do NATO. Szokiem mogły być reformy zapoczątkowane zmianą konstytucji w 1975 roku. Niechętne zmianom społeczeństwo w wyborach do Riksdagu w 1976 roku powiedziało socjaldemokratom: Dość!. Przez kilka lat (do 1982 roku) władze sprawowały partie burżuazyjne. Dlatego też słowo burżuazja wypowiadane jest przez bohaterów Tylko Razem tak często. Mieszkańcy domu prowadzą żywe dyskusje na temat socjalistów i komunistów w kontekście kryzysu socjaldemokracji. Zmiany polityczno-ustrojowe w ówczesnej Szwecji miały wzmocnić pozycję dobra wspólnego ograniczając władzę króla[3]. Bohaterowie filmu wydają się być przychylni tym rozwiązaniom, tak jak w większości byli im przychylni ówcześni młodzi Szwedzi. Podobnie jak w Jestem ciekawa - w kolorze żółtym w roli ideowego wroga występuje generał Franco. Świadczy o tym radość i entuzjazm  z jakim bohaterowie przyjmują wiadomość o jego śmierci. Tezę tę potwierdzają słowa Józefa Kozielickiego, który w 1974 roku pisał o Szwedach, że Szczególnie młoda generacja krytycznie patrzy na przestarzały system wartości szwedzkiego społeczeństwa; nie chce ona być jedynie czynnikiem ludzkim  w doskonałych układach instytucjonalnych. Gorączkowo poszukuje nowych idei i wartości, które przywróciłyby życiu znaczenie[4]. Nowe wartości wykuwają się w buncie, który wydaje się być bezowocny.  Przejawia się on choćby  w komunistycznych apelach Erika, także w tym że Anna nie goli się pod pachami i paraduje po domu bez bielizny, Signe i Sigvard nie akceptują telewizora i nie jedzą mięsa.. Wszystkie te zachowania są wyrazem wolności, ale komuna też powinna rządzić się jakimiś zasadami. Brak takich reguł oznacza upadek wspólnoty. Opierając się na solidnych podstawach ideowych, szwedzkie państwo dobrobytu silnie kontroluje sferę życia obywateli, właśnie po to, by nie doprowadzić do upadku wspólnoty. Taką wspólnotą jest dla Skandynawów rodzina, która w bogatym, technokratycznym społeczeństwie dobrobytu może wydawać się zagrożona. Moodysson w swoim filmie zwraca uwagę właśnie na problemy rodziny. Reżyser zdaje się krytykować coraz popularniejszy model rozbitej rodziny produkującej dzieci, które muszą wybierać pomiędzy rodzicami. Twórca być może starał się uświadomić tysiącom samotnych matek i ojców, którzy wybrali się do kina na jego film, jak bardzo rozpad rodziny wpływa na potomstwo. Stephan i Eva tęsknią za ojcem i czują się niezrozumiani przez mieszkańców komuny, w tym przez samą matkę, która ulega atmosferze domu i bardziej niż dziećmi interesuje się flirtem z Anną. Rodzeństwo pomimo buntu, dzięki swojej szczerości oraz spontaniczności doprowadza  do pojednania rodziców. Jak ważna dla dzieci jest rodzina, ukazuje choćby scena, w której mały Tet zachęca Stephana do zabawy, ale smutny chłopiec tylko patrzy w okno. Nie ma ochoty się bawić, chociaż wcześniej bardzo to lubił. Dlaczego? Ponieważ właśnie w tym momencie do domu przyjeżdża jego ojciec – Rolf. Mężczyzna próbuje pogodzić się z matką dzieci - Elizabeth, która początkowo nie jest skłonna do porozumienia.
    Dzieci w filmie Moodyssona paradoksalnie wydają się być bardziej dojrzałe   i odpowiedzialne od dorosłych. To one wpływają na ich decyzje i manipulują nimi, doprowadzając do zmiany surowych zasad. To dzieci zaprotestują przeciwko przymusowi jedzenia owsianki i absurdalnym zakazom oglądania telewizji; dostrzegą sztuczność życia w komunie, która dając fałszywe poczucie wspólnoty, zwalnia z samodzielnego myślenia, pozbawia intymności i umiejętności okazywania prawdziwych uczuć[5]. W jednej z końcowych scen filmu widzimy jak mały Stefan słucha naiwnego tłumaczenia ojca i wybacza mu zdradę. Czy więc nie widać tu swoistej zamiany ról? W finałowej scenie filmu, kiedy wszyscy bohaterowie grają w piłkę, najmłodsi też narzucają swoją wolę rodzicom, którzy biorą udział w zabawie i pozostają dziećmi[6]. Rozbudowany wątek dzieci nie jest w Tylko Razem przypadkowy. Odnosi się on do wcześniej wskazywanych przemian społeczno-ustrojowych lat 70. oraz dotyczy samego Moodyssona. Reżyser, który urodził się w 1969 roku jest więc rówieśnikiem małych bohaterów filmu[7]. Ukazując ówczesne dzieci jako odpowiedzialne i wrażliwie osoby być może nieco subiektywnie (bo przez pryzmat własnych przeżyć), ale na pewno szczerze, zdaje się mówić, że dzisiejsi trzydziestolatkowie uczyli się na błędach swoich rodziców i błędach rządzących.  Tym samym, bogatsi o nowe doświadczenia, z powodzeniem mogą budować społeczeństwo oparte o pozytywne wartości. Potwierdza to optymistyczna scena końca filmu, kiedy wszystkie problemy wydają się być rozwiązane, a zabawie towarzyszy muzyka zespołu ABBA. Moodysson umiejętnie wplótł więc do filmu elementy kanonu szwedzkiej popkultury. Sama piosenka zespołu - S.O.S nie jest bez znaczenia. Przebój pojawia się w filmie trzykrotnie i zapowiada zmianę[8]. Reżyser ukazał  nadchodzącą zmianę rządów (powrót socjaldemokratów do władzy w 1982 roku)  i w optymistycznym tonie zdał się mówić, że socjaldemokracja i państwo opiekuńcze są mimo wad najlepsze dla szwedzkiego społeczeństwa.
    Bunt Moodyssona przeciwko zastanej rzeczywistości  i państwu dobrobytu obecny jest też w Lilji 4-ever. Bardziej niż o pokazanie ubóstwa krajów byłego ZSRR, chodzi Modyssonowi właśnie o krytykę państwa dobrobytu. Młoda Rosjanka Lilja pragnie uciec z komunistycznej Estonii. Rzeczywistość tej sowieckiej republiki stopniowo doprowadza Lilję do upadku. Matka zostawia 16-letnią  dziewczynę i ucieka z kochankiem do USA. Kolejne wydarzenia tylko pogarszają sytuację bohaterki. Lilja mieszka w obskurnym mieszkaniu, a wskutek koleżeńskiej zdrady zostaje społecznie potępiona. Na domiar złego, samobójstwo popełnia jej najlepszy przyjaciel Vołodia, a matka zrzeka się praw rodzicielskich, bo córka zawsze była niechciana. Te traumatyczne przeżycie sprawiają, że dziewczyna nie ma dla kogo ratować honoru[9] i zaczyna się prostytuować. Ostateczny upadek bohaterki zaczyna się w momencie spotkania Andrieja. Mężczyzna roztacza przed nią obraz Szwecji jako raju, w którym dziewczyna dostanie pracę przy zbieraniu warzyw. Losy Lilji w Szwecji są kulminacją jej poniżenia. Lilja w kraju trzech koron, zmuszana jest do prostytucji. Bohaterka jest bita, opiekun zabiera jej wszystkie dokumenty i przetrzymuje w mieszkaniu. Rozpacz dziewczyny sprawia, że wszelkie nieszczęścia, których doświadczała  w Estonii wydają się być przyjemnymi wspomnieniami. Bohaterka leżąc pod stołem wspomina, jak otumaniona klejem, spała z Vołodią w opuszczonym bloku, nie zdając sobie sprawy, że wkrótce zasną na zawsze. Chłopak odbiera sobie życie  w ogarniętej marazmem i biedą postkomunistycznej rzeczywistości. Lilja czyni to samo w szwedzkim państwie dobrobytu. Jest ono wyraźnie skrytykowane przez reżysera, który stawia tezy dotyczące przyczyn jego upadku. Pierwszą jest rozpad więzi międzyludzkich, spowodowany dążeniem jednostki do lepszego życia.  Anita Piotrowska twierdzi, że film to dzieło niemal polityczne, oskarżające szwedzkie społeczeństwo dobrobytu o eksploatację biedy, przejawiającą się  w cichym przyzwoleniu na zalewającą kraj falę prostytucji ze Wschodu[10]. Film był nawet pokazywany w Riksdagu i tym samym wywołał w Szwecji ożywioną dyskusję na temat, dzięki czemu Moodyssonowi udało się osiągnąć zamierzony cel: Chciałem, by widz czuł się, jakby przejechał po nim pociąg[11]. Film Moodyssona wyświetlany jest też uczniom szkół podstawowych[12].

      Szwedzkie państwo dobrobytu doprowadza Lilję do ostatecznego upadku (Lilja 4-ever)

    Nie tylko kapitalizm może stwarzać zagrożenia dla człowieka. Równie niebezpieczne okazuje się zło ogarniające społeczeństwo. Zło A.D. 2003 Mikaela Hafstroma to współczesny moralitet, zwracający uwagę na niepokojące meandry szwedzkiego społeczeństwa i szwedzkiego systemu lat 50. XX wieku. Głównym bohaterem filmu jest 16-letni Erik Ponti, który bity przez ojczyma, przejawia swoją agresję w szkole. Nadzieją na resocjalizację chłopaka jest wyjazd do elitarnej męskiej szkoły z internatem. Szybko okazuje się, że życiem poważanej placówki kierują brutalne zasady.  Elita dobrze urodzonych, zamożnych starszych uczniów rządzi młodszymi, nieustannie gnębiąc i upokarzając ich. Erik, mający coś z odwiecznego buntownika, staje się głównym celem elity. Bohater zostaje wyzwany na psychologiczny pojedynek. Wie, że jeśli użyje siły to przegra. Z samym sobą, z rodziną, która wierzy, że mu się uda w nowej szkole, a także z uczuciem, którym obdarzyła go młoda kucharka. Mikael Hafstrom w bardzo wyrazisty sposób ukazuje nastroje panujące w powojennym społeczeństwie Szwecji. Szkolna elita, jako reprezentanci części bogatego  i zdolnego pokolenia, wyznaje brutalne, faszystowskie zasady.  Potęgującemu się złu nie jest w stanie sprzeciwić się szwedzki system. Władze szkoły nie reagują na wszechobecną przemoc. W czasie, kiedy naczelny dręczyciel Otto na oczach całej szkoły  z impetem uderza Erika  w twarz, nauczyciele kilka metrów dalej spokojnie jedzą kolację. W końcu dyrektor łaskawie zwraca uwagę mówiąc: Myślę, że wystarczy chłopcy. Na pewno wystarczy, bo Erik cały jest we własnej krwi! Co więcej, niektórzy pedagodzy,  a nawet program nauczania, zdają się podtrzymywać nazistowski światopogląd. Biolog na lekcji prezentuje różnice pomiędzy idealnym typem germańskim, a pozostawiającym wiele do życzenia typem południowym (do tego celu wykorzystuje Żyda Tangyego). Reżyser wyraźnie wskazuję więc na zagrożenia wynikające z wciąż popularnych w powojennej Szwecji, teorii darwinizmu   społecznego,   a  nawet  samej  eugeniki.    
Jedynym   pedagogiem ukazanym z dobrej strony jest wuefista Berg. Nauczyciel jest przedstawicielem socjaldemokracji,   co   wyraźnie   nie   podoba   się   bogatym   uczniom,  a   w  szczególności Ottowi. Berg przygotowuje Erika do zawodów pływackich, licząc że chłopak  pokona członka elity, który wygrać ma tylko dlatego, że jego ojciec ufundował puchar. Nauczyciel chce, by Erik pokonał ich  w uczciwej walce, bo sport jest demokratyczny. Dzięki postaci Berga Hafstromowi udało się ukazać, że uczciwość i ciężka praca sprowadziły szwedzkie społeczeństwo na właściwy tor. Erik wygrywa zawody pływackie i tym samym uciera nosa elicie. Motywowanie chłopaka do zdrowej rywalizacji i odcięcia się od przeszłości jest paralelą swoistej resocjalizacji części społeczeństwa. Resocjalizacji zmiękczającej niebezpiecznie radykalne jednostki i wskazującej im drogę demokracji. Ten dziejący się w latach 50. proces sprawił, że już w następnym dziesięcioleciu, uwolnione światopoglądy Szwedów zaczęły wykuwać model demokratycznego państwa dobrobytu, który stał się źródłem sukcesu Skandynawii. Przekaz reżysera jest wiarygodny, ponieważ film oparty jest na autobiografii Jana Guillou będącej bestsellerem w Skandynawii (w Szwecji przeczytały ją ponad dwa miliony ludzi)[13]. Ekranizacja Hafstroma też odniosła międzynarodowy sukces. Film otrzymał wiele nagród na festiwalach  i nominowany był do Oscara w kategorii Film nieanglojęzyczny

                 Erik i jego oprawca Otto - przedstawiciel zła w powojennej Szwecji (Zło)

    Problem nietolerancji i zepsucia arystokratycznej elitarnej części społeczeństwa w bardzo sugestywny sposób unaocznia rewelacyjny duńsko-szwedzki Festen Thomasa Vinterberga z 1998 roku, będący pierwszym dzieckiem Dogmy 95[14]. Centralnym wydarzeniem jest w filmie uroczystość 60. urodzin, zamożnego  biznesmana Helge. Na wystawnym przyjęciu w pięknym rodzinnym zamku pojawiają się zaproszeni goście. Wszystko zdaje się iść zgodnie z planem – przy suto zastawionym stole prowadzone są kurtuazyjne rozmowy. Spokój burzy wyznanie syna jubilata Christiana, który wszem i wobec ogłasza, że jako dzieci on i jego siostra bliźniaczka Linda byli molestowani przez ojca! Mężczyzna oskarża ojca o przyczynienie się do śmierci Lindy, która popełniła samobójstwo,  nie mogąc poradzić sobie z bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Christian wznosi toast za człowieka, który zabił moją siostrę. Za mordercę. Potwierdza to, odczytany później przez Helene, samobójczy list Lindy, w którym zmarła pisze: Tata znowu mnie gwałci. Znowu w moich snach. Dłużej tego już nie zniosę. Odejdę. Powinnam to zrobić dużo wcześniej. Co więcej, Christian obwinia też matkę, która wiedząc o wszystkim, nie starała się pomóc dzieciom. Wyznania  te  wywołują  szereg wzajemnych oskarżeń, kłótni,  a  nawet  aktów przemocy. Vintenberg po mistrzowsku stopniowo zagęszcza atmosferę, sprawiając, że widz staje się jednym z uczestników przyjęcia. Jest niczym gość, który kibicuje protagoniście Christianowi. Wsparcie wydaje się być mu potrzebne,   bowiem    rodzina    wytacza    ciężkie    działa naładowane   obłudą, zepsuciem, fałszem  i nietolerancją. Ten dramatyczny rodzinny konflikt wartości nakreśla prawdziwy obraz elity duńskiego społeczeństwa. Potwierdza to Jan Olszewski na łamach Filmu: Wydaje się, że reżyser Vinterberg zdecydował się na interpretację społeczno-polityczną[15]. W istocie, bohaterowie to reprezentanci dwóch przeciwstawnych światów. Pierwszy, reprezentowany przez ojca  i większość rodziny to świat zdeprawowanych posiadaczy. Drugi to świat czysty, świat ludzi pracy. Christian może liczyć na pomoc pokojówki, kelnera i przyjaciela  z dzieciństwa - szefa kuchni Kima. Więc praca uszlachetnia, posiadanie uwieprzowia. Taka, mocno marksistowska, jest konkluzja filmu[16]. Duńskie państwo dobrobytu, przyczyniając się do wzrostu zamożności społeczeństwa, pośrednio przykłada rękę do jego zepsucia. Reżyser uważa też, że  nie grzeszące tolerancją państwo, propaguje rasistowskie nastroje wśród obywateli. Dania już od wielu lat zaliczana jest do krajów, które na pomoc zagraniczną przeznaczają największy odsetek PKB. Obecnie Dania przeznacza na ten cel około 0,8% PKB[17]. Należy jednak pamiętać, że pomoc zagraniczna zawsze musi się opłacać darczyńcy. Władze Danii hojnie wspierają biednych, ponieważ chcą ograniczyć krajowy napływ emigrantów z ubogich państw Afryki czy Azji, którzy stali się nie lada problemem dla całej Skandynawii. Motywacje te doskonale odzwierciedla Festen. W trakcie przyjęcia przybywa narzeczony Helene – czarnoskóry Gbatokai. Brat Christiana i Helene Mikael lekceważy Gbatokaia, a wręcz uznaje go za intruza. Nie potrzebujemy Cię tu (…). Nie potrzeba nam muzyki. Żadnej trąbki. Jedź do domu - wyprasza gościa Mikael. Kiedy Helene staje w obronie partnera, Mikael kontratakuje: Jak śmiesz zapraszać tę czarną małpę na urodziny mojego ojca.  Reżyser wprowadzając czarnoskórego bohatera wzmacnia przekaz i niejako odwraca, zbudowane na stereotypach, role społeczne. W Festen czarny jest uczciwy, a dobry i biały zły  i obłudny. Gbatokai okazuje się więc być jednym z najbardziej pozytywnych bohaterów. Dzięki niemu Helene uświadamia sobie zepsucie rodziny, przechodzi na stronę Christiana i razem z narzeczonym wspiera brata. Stawanie w obronie Christiana nie wychodzi Gbatokaiowi na dobre. Zostaje on zwymyślany przez agresywnego Mikaela, który wraz z resztą rodziny śpiewa piosenkę o rasistowskich (sic!) słowach: Niedawno widziałem czarnucha, mówił strasznie dziwnie i miał kolczyk w nosie. Zapytałem kto ty jesteś i dlaczego twoje nogi są całe we smole? (…) niedawno widziałem Indianina z ogniście czerwoną twarzą, mówił strasznie dziwnie…. Mimo całego zepsucia bohaterów, Vintenberg daje im, a tym samym części duńskiego społeczeństwa, cień nadziei na zmianę. Rankiem ojciec przeprasza za krzywdy jakie wyrządził swoim dzieciom. O nadziei świadczą też sceny przywołujące postać Lindy. Christian po bójkach z rodziną traci przytomność i pada na ziemię. Nagle, w tej totalnej ciemności, słyszy swe powtarzane szeptem imię i przez chwilę widzi twarz zmarłej siostry. Obecny w Festen transcendentny (wielokrotnie kamera zdaje się być oczami Lindy, która obserwuje wszystko  z góry) kontakt ze zmarłą siostrą wprowadza do filmu - nareszcie! - prawdziwy świat alternatywny, gwarantujący zaporę przeciw inwazji wieprzów[18].

               Czarnoskóry Gbatokai ofiarą nietolerancji ze strony zepsutego Mikaela (Festen)


Ksenofobię Skandynawów w sugestywny sposób ukazuje Roy Anderson, w szwedzkim filmie pt. Pieśni z drugiego piętra z 2000 roku. Film jest niczym kalejdoskop przeplatających się obrazów i postaci, które powracają, by zakomunikować światu kolejną krytyczną uwagę reżysera. W jednej ze scen imigrant zostaje brutalnie wyrzucony na ulicę, następnie bity przez przechodniów, tylko dlatego, że swoim wyglądem odbiega od kanonu tradycyjnej szwedzkiej urody! W groteskowy sposób Anderson ukazuje też instytucje opieki społecznej. Akcja jednej ze scen rozgrywa się na krawędzi skalistego urwiska, gdzie instytucje społeczne, reprezentowane przez duchownych i ministrów, ze stoickim spokojem obserwują zrzucanie dziecka w przepaść[19]. Czyżby od czasów starożytnych Spartan, którzy w ten sam sposób eliminowali niepełnowartościowe dzieci ze społeczeństwa, Skandynawowie niczego się nie nauczyli?
Do podobnych negatywnych konkluzji, ale dotyczących duńskiego społeczeństwa, doszedł też von Trier w Królestwie. Zapytany o to skąd przyszedł mu do głowy taki tytuł serialu, odpowiedział: Tak właśnie nazywa się szpital  w Kopenhadze. A poza tym doszedłem do wniosku, że dla międzynarodowej widowni pomysł królestwa wywodzącego się z Danii może być interesujący. Królestwa - jak wszyscy wiedzą - skażonego panującym w Królestwie Duńskim zepsuciem[20].
   Obrazem, który najlepiej oddaje liczne paradoksy skandynawskiego państwa dobrobytu i w pełni potwierdza stawiane wcześniej tezy o przeregulowaniu  i dehumanizacji systemu jest norweski film Jensa Liena pod wymownym tytułem Kłopotliwy Człowiek z 2006 roku. Idealną ilustracją muzyczną filmu mogłaby być piosenka zespołu Myslovitz pt. Mieć czy Być. Film opowiada historię Andreasa, który wybrał być i poniósł za to bardzo surową karę. Bohater z pustkowia trafia do nowoczesnego biurowca w centrum Oslo, gdzie rozpoczyna  pracę  księgowego.  Nowa   firma  to   świat   pięknych,   młodych   i  bogatych, dla których największym problemem i głównym tematem dyskusji podczas lunchu, jest urządzanie mieszkania. To z pozoru beztroskie życie, jednego  z najbogatszych społeczeństw świata, odarte jest z jakichkolwiek emocji. Reżyser w tragikomiczny sposób pokazuje, jak główny bohater próbuje znaleźć namiastkę szczerych, ludzkich uczuć. Nie jest to zadanie łatwe, ponieważ wszystko co nosi znamiona emocji jest zwalczane, a łacińską premię Homo sum humani nihil a me alienum esse puto czyli Człowiekiem jestem i nic co ludzkie mi obce nie jest można by sparafrazować i powiedzieć Człowiekiem jestem i wszystko co ludzkie jest mi obce. Bohaterom filmu obce są prawdziwie uczucia, które ukryte są głęboko pod szczelną maską fałszu i dążenia do doskonałości. Wśród tych tych Andreas próbuje znaleźć prawdziwą miłość. Niestety związek z koleżanką z pracy - Anne okazuje się pomyłką. Kobieta nie odwzajemnia uczucia jakim darzy ją Andreas. Kiedy mężczyzna oznajmia jej, że się zakochał w innej kobiecie – Ingeborg,  Anne  z  kamienną   twarzą,  zainteresowana   programem   o...wystroju wnętrz, pyta tylko Dlaczego? A na informacje o tym, że Andreas zamierza się wyprowadzić przypomina, że w sobotę mają gości i z uśmiechem na twarzy odpowiada, że będzie wdzięczna jeżeli wyprowadzi się po sobocie! Przecież wszystko musi być idealne, a znajomi nie mogą wiedzieć, że coś jest nie tak! Niestety Ingeborg niewiele różni się od swojej poprzedniczki.  Andreas zaprasza dziewczynę na romantyczną kolację do eleganckiej restauracji. Spotkanie obsługuje świta kelnerów, a o nastrój dba meksykańska kapela. Kobieta na pytanie Andreasa czy jest dla niej ważniejszy od innych mężczyzn, z którymi się spotyka(!) odpowiada Jesteś bardzo miły, ale inni  też są tak samo bardzo mili. Tę tragikomiczną sytuację dopełnia to, że Ingeborg mogłaby się wprowadzić do Andreasa bo miło jest mieć większe mieszkanie i wannę, a nie tylko prysznic!  W końcu zdesperowany bohater pragnąc jakichkolwiek prawdziwych przeżyć (nawet śmierci!) rzuca się pod pociąg metra. Gdy wychodzi cały zakrwawiony  z tunelu, zostaje zabrany przez służbę porządkową, która pilnuje, żeby na ulicach Oslo nie było biednych, brzydkich, nieszczęśliwych, chorych czyli po prostu kłopotliwych ludzi. Wkrótce Andreas w starej piwnicy spotyka Huga. Piwnica jest miejscem, które daje nadzieję na zaznanie prawdziwych przeżyć. W obdrapanym pomieszczeniu, zamiast ascetycznych, designerskich mebli, są stare obrazy  i dziesiątki świecących żarówek. Hugo i Andreas, by dostać się do świata, jaki pamiętają z dzieciństwa, przez wiele dni z mozołem wykuwają w betonowej ścianie tunel. Przecież zapach ciasta i kakao oraz wrzask bawiących się dzieci godne są największego poświęcenia. Kiedy Andreas dosłownie jedną ręką jest  w tym wymarzonym, pełnym prawdziwych emocji  świecie, po raz kolejny do akcji wkracza ekipa porządkowa, która wyciąga bohatera z tunelu. Andreas zostaje osądzony przez znajomych z pracy, których przedstawicielka mówi że Większość ludzi  jest tutaj szczęśliwa….Jesteśmy z tego dumni. Kara za pragnienie czegoś więcej niż tylko szczęścia jest bardzo surowa. Niepokorny kolega zostaje przetransportowany na pustkowie, z którego przybył, a następnie wywieziony  w autobusowym luku bagażowym na daleką północ kraju, gdzie panuje nieustanny mróz i zamiecie śnieżne. Wydaje się to być skuteczną przeszkodą mającą zapobiec ewentualnemu powrotowi bohatera do Oslo. Przecież na kolejne propagowanie prawdziwych uczuć i burzenie status quo norweskiej stolicy, jej piękni, szczęśliwi mieszkańcy nie mogą sobie pozwolić.  Reżyser poprzez splot absurdalnych, ale jakże wymownych sytuacji zdaje się pytać norweskie społeczeństwo, czy w dążeniu do bogactwa i dobrobytu po drodze czegoś nie utraciło? Szczególnej krytyce wydaje się być poddane pokolenie młodych trzydziestoletnich zdolnych i bogatych juppies, u których snobizm, konsumpcjonizm prowadzą do zaniku podstawowych potrzeb i uczuć  takich jak rodzina, szczerość czy miłość.

       Służby porządkowe Oslo pilnują żeby jakiś kłopotliwy człowiek nie zakłócał idylli norweskiej stolicy (Kłopotliwy człowiek)

Ostatnią tendencją ukazywania państwa dobrobytu w kinie jest skupianie się tylko na jego pozytywnym wymiarze. Ta koncepcja jego prezentacji jest jednak najmniej popularna i z badawczego punktu widzenia owe pozytywne obrazy  są chyba mniej interesujące. Jako przykład można wskazać tu na Dzieci z Frostmofjället z 1945 roku w reżyserii Rolfa Husberga. Jak pisze Hynek Pallas: Obraz ten miał być dowodem funkcjonowania w praktyce idei tak zwanego domu ludowego, którym według wizji socjaldemokratów miało być państwo[21]. W filmie obserwujemy wyidealizowane dzieci – zawsze grzeczne, uczynne serdeczne, obowiązkowe, lojalne wobec siebie, zadbane i czyste nawet wtedy, kiedy mieszkają pod gołym niebem.



[1] H. M. Hernes, Obywatelstwo kobiet w skandynawskim państwie dobrobytu w: Nordycki model demokracji i państwa dobrobytu, red. T. S. Edvardsen, B. Hagtvet,  PWN, Warszawa 1994, s. 84., s. 262.
[2] Ibid., s. 262.
[3] Ibid., s. 263.
[4] J. Kozielicki, Szczęście po szwedzku, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1974, s. 14.
[5] A. Piotrowska, Buntownik z Wyboru, Tygodnik Powszechny, nr 51-52/2003, s. 21.
[6] To, że tak naprawdę wszyscy w głębi duszy jesteśmy dziećmi, dobitnie potwierdza też amerykański reżyser Todd Field w filmie pt. Małe dzieci z 2006 roku.
[7] A. Majer, op. cit., s. 264.
[8] Ibid., s. 266.
[9] Ibid., s. 270.
[10] A. Piotrowska, Buntownik z Wyboru, ,,Tygodnik Powszechny”, nr 51-52/2003, s. 21.
[11] Ibid., s. 21.
[12] H. Pallas, Nowe kino szwedzkie, Ha!Art, Kraków 2009, s. 79.
[13] http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=16895&sekcja=1
[14] Dogma 95 to manifest artystyczny duńskiej awangardowej grupy twórców filmowych, podpisany 13 marca 1995. Manifest ten to rodzaj deklaracji, którą złożyli w pubie w Kopenhadze: Thomas Vinterberg, Lars von Trier, Kristian Levring i Soren Kragh-Jacobsen. Wzywają w nim m.in. do odrzucenia perfekcjonizmu na rzecz pokazywania żywych emocji. Prawda o człowieku ma być, według autorów manifestu, ważniejsza niż techniczna doskonałość obrazu.
[15] J. Olszewski, Festen – recenzja, ,,Film”, nr 7/1999, s. 36.
[16] Ibid., s. 36.
[17] OECD Journal on Development  Development Co-operation - 2006 Report - Efforts and Policies of the Members of the Development Assistance Committee Volume 8 Issue 1, s. 124.
[18] J. Olszewski, Festen – recenzja, ,,Film”, nr 7/1999, s. 36.
[19] H. Pallas, op. cit., s. 71.
[20] http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=410&sekcja=4
[21] H. Pallas, op. cit., s. 16.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz