piątek, 16 lipca 2010

Błogie życie na rządowym garnuszku czyli teorie skandynawskiego "Państwa Dobrobytu"

 W lutym tego roku miałem okazję na własnej skórze poczuć atmosferę skandynawskiego "państwa dobrobytu". Badawczo nastawione szkiełko i oko oraz emocjonalnie pobudzone czucie i wiara przez kilka dni dokładnie analizowały rzeczywistość szwedzkiej stolicy, próbując odnaleźć dowody na potwierdzenie tezy mówiącej, że skandynawskie państwo dobrobytu jest czymś realnym i namacalnym. Poczynione obserwacje, spotkani ludzie doprowadziły mnie do kilku wniosków i pozwoliły wrócić do Polski z poczuciem zadowolenia z misji. Również sam powrót dostarczył mi bardzo cennego spostrzeżenia, które warte było nawet kilkudziesięciu minut przeżytego stresu. Podróż na lotnisko została gwałtownie zakłócona niespodziewaną przerwą w funkcjonowaniu metra. Zmuszony byłem opuścić podziemną kolejkę i wraz z tłumem (na szczęście pomocnych Szwedów), w obcym mieście szukać innych sposobów dotarcia do celu, który z każdą minutą oddalał się a raczej odlatywał. Spieszący się mieszkańcy i mieszkanki (to Szwecja!) Sztokholmu nie martwili się jednak zanadto zaistniałą sytuacją i jeden po drugim (jedna po drugiej) wsiadali (wsiadały) do taksówek, by nie roztrwonić ani minuty pracy. Młoda Szwedka, o pięknych blond włosach, wyjaśniła mi, że podróż taryfą wcale nie musi być kosztowna, bo państwo zwraca różnicę pomiędzy ceną przejazdu taksówką a ceną biletu na metro. Uświadomiło mi to obecność kolosalnej przepaści pomiędzy Skandynawią a Polską. 
Nawet w państwie dobrobytu mogą zdarzyć się nieprzewidziane trudności, bo nikt nie jest idealny i nic nie jest idealne. Ważne jest to, że skandynawskie państwo bierze na siebie odpowiedzialność za zaistniałe kłopoty, nie obarczając obywateli ich skutkami. Z jednej strony, jest to kwestia bardzo dobrze wykształconego społeczeństwa obywatelskiego i wysokiej świadomości swoich praw, do czego nam Polakom wiele brakuje. Z drugiej strony, jest to przecież wynik samych założeń "państwa dobrobytu", które ma bardzo szeroki udział w życiu społeczno-gospodarczym, po części zwalniając obywateli z troski o własny los.
No właśnie a jakie są owe założenia i czym w ogóle jest osławione "państwo dobrobytu"?
Norweski badacz państwa dobrobytu Stein Kuhnle określił, że: "Dla mnie państwem dobrobytu jest takie państwo, które gwarantuje każdej jednostce przyzwoity poziom życia, możliwość uzyskania odpowiedniego wykształcenia, pracę, mieszkanie, pomoc lekarska, opiekę i pomoc w sytuacjach kryzysowych. Poziom i charakter tych świadczeń zależy od warunków historycznych, kulturowych i ekonomicznych". Koncepcje państwa dobrobytu czyli "Vålfårdu" i "folkehemu" (domu narodu) cieszyły się dużym zainteresowaniem i były pozytywnie oceniane już w latach 30. a a potem 50. i 80. XX wieku. Stein Kuhnle wskazuje na czynniki, które w nowej powojennej rzeczywistości, formowały nordycki model dobrobytu zaliczając do nich: konsensus polityczny po II Wojnie Światowej, siłę ruchu robotniczego, korzystanie z doświadczeń innych krajów, długie okresy wzrostu ekonomicznego, wyniki badań naukowych na temat wpływu bezpieczeństwa socjalnego na efektywność pracy i stosunkowo niewielką liczbę ludności. Powyższe czynniki miały wpływ na wykrystalizowanie się czterech podstawowych filarów, na których opiera się dziś model "państwa dobrobytu":
1.Gospodarka mieszana, która umiejętnie łączy mechanizmy rynkowe z zapewnieniem bezpieczeństwa socjalnego. Mechanizmy wolnego rynku ustępują tu miejsca polityce społecznej w dziedzinach ochrony zdrowia, oświaty i kultury.
2.Demokracja polityczna, która opiera się na władzy narodu. Władza ta jest stale rozciągana na coraz to nowe obszary życia społecznego i gospodarczego. Brytyjski The Economist umieścił kraje nordyckie wśród liderów rankingu najlepiej wykształconych i funkcjonujących demokracji. Szwecja i Islandia zajęły 1 i 2 miejsce. Natomiast Norwegia, Dania i Finlandia uplasowały się kolejno na 4, 5 i 6 pozycji.
3.Skonsolidowane społeczeństwo obywatelskie, uformowane przez oddolne procesy. Społeczne, polityczne i kulturalne organizacje stopniowo uzyskiwały większy dostęp do władzy, co zwiększało zależności pomiędzy państwem a jednostką. 
4.Wysoki poziom osłon socjalnych i transferów w wielu dziedzinach.  Należy wskazać tu służbę zdrowia, szkolnictwo, mieszkalnictwo, pomoc  społeczną czy pośrednictwo pracy. Duże środki z budżetu na realizacją licznych  zadań z powyższych dziedzin doprowadziły do ekspansji sektora publicznego.  Dane te odzwierciedlają duży udział sektora publicznego w wydatkach socjalnych  i wysokie wydatki socjalne w stosunku do PKB.
5.Wysokie podatki, które pokrywają koszty realizacji wyżej wskazanych szerokich osłon socjalnych i finansują publiczną działalność państw nordyckich. Przychody z podatków należy więc traktować jak dochód państwa, umożliwiający  mu pokrycie wydatków na cele publiczne. Jak wykazywałem wcześniej, cele te  pochłaniają bardzo dużo środków, dlatego podatki dochodowe w państwach  skandynawskich należą do najwyższych na świecie. Duńczycy oddawali państwu  w 2005 roku aż 59% swojego dochodu. Niewiele mniej płacili Szwedzi - 56,6%  i Finowie 51%. W porównaniu ze średnią UE wynoszącą w 2005 roku prawie 41% (dla państw członkowskich sprzed rozszerzenia wynosiła ona prawie 47%) to  naprawdę dużo. Kraje nordyckie mają też bardzo wysoki wskaźnik podatków  w stosunku do PKB. W Danii to aż 48,8 % PKB. Należy jednak pamiętać, że w krajach regionu, znacznie większa część podatków niż w innych państwach wraca do obywateli. W Norwegii prawie połowa przychodów państwa, wraca do  sektora prywatnego. Obficie zasilany system podatkowy może realizować liczne zadania jak przyczynianie się do wzrostu dobrobytu. System podatkowy ma też na celu regulację rynku i koniunktury. Ważną rolę w państwach nordyckich odgrywają tez podatki lokalne. W Danii stawka podatków lokalnych wynosi około 33%. Państwa regionu były pierwszymi, które wprowadziły podatki związane z ochroną środowiska, co określane jest mianem zielonej reformy podatków. System podatkowy krajów nordyckich wydaje się być więc efektywnym rozwiązaniem, pozwalającym skutecznie realizować cele polityki społecznej. Mimo to w 2007 roku Islandia zdecydowała się na wprowadzenie podatku liniowego w wysokości 22,75%. Jest on coraz popularniejszym rozwiązaniem w Europie i rozliczają się według niego społeczeństwa już czternastu państw Starego Kontynentu.
6.Względna równość ekonomiczna, realizowana przez szereg zabezpieczeń socjalnych i progresywny system podatkowy. Omówione wcześniej transfery pieniężne i świadczenia, różnicowane są w zależności od uzyskiwanych dochodów. Najlepszym wskaźnikiem równości w zakresie dochodów w społeczeństwie jest indeks Giniego. Im wyższy indeks Giniego tym większe nierówności dochodowe w społeczeństwie. Indeks wynoszący 0 oznacza idealną równość w dystrybucji dochodów, a równy 100 idealną nierówność. Państwa skandynawskie należą do krajów o najniższym indeksie Giniego. Dania, Szwecja i Norwegia zajmują trzy pierwsze miejsca na liście krajów uporządkowanej od najniższego do najwyższego wskaźnika. Średnia państw skandynawskich jest o około 6 punktów niższa niż średnia dla UE. Dane te wskazują, że nordycka polityka dążenia do wyrównywania dochodów sprawdza się całkiem dobrze.
7.Równowaga między systemem korporacyjnym, sektorem publicznym i społeczeństwem to kolejny efekt polityki wyrównywania państw skandynawskich. Balansowanie tych trzech dziedzin, pozwala na osiągnięcie społecznego spokoju i uniknięcie większych kryzysów. Jeżeli społeczeństwo w Skandynawii stoi na równi z sektorem publicznym i korporacyjnym oznacza to, iż obywatele uzyskali silną pozycję równorzędnego partnera. Równowaga kształtuje nową solidarność, która umacnia zaufanie i inicjuje wzajemny dialog.Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, iż ruchy polityczne i społeczne nigdy nie były wyraźnie oddzielone. W związku z tym obywatelstwo w krajach skandynawskich jest dziś wkomponowane w struktury organizacyjne i instytucjonalne. Przykładem partnerskiej pozycji społeczeństwa w stosunkach z władzą jest silna pozycja referendum w systemie politycznym .Można więc uznać, że Skandynawowie tworzą wspólnotę materialną i etyczną ponieważ wypracowali model oparty na szeroko pojętej równości.
No właśnie teorią jak zawsze pięknie brzmi. O tym czy mam ona swoje odbicie w rzeczywistości w kolejnych, już mniej teoretycznych i bardziej "życiowych" postach ;)))))))


          Amerykańska satyra na temat ułomności "państwa opiekuńczego"














czwartek, 15 lipca 2010

Bo we mnie jest Sex.....czyli seksualność w kinie skandynawskim....;)) - początki



Na początek esejów na temat obecności Skandynawii w kinie państw regionu o sexie:) Seksualność w kinie skandynawskim jest ukazywana z większą śmiałością niż w większości europejskich państw, a szwedzka czy duńska publiczność wydają się być bardziej tolerancyjne dla rodzimych produkcji. Filmowe oblicza seksualności wynikają liberalizmu skandynawskich społeczeństw. 11 czerwca 2008 roku norweski parlament przyjął ustawę o prawnym zrównaniu par homoseksualnych z heteroseksualnymi, w kwestiach małżeństwa, adopcji dzieci i zapłodnień in vitro. 
Ale nie zawsze zwyciężał duch liberalizmu. Już w jednym z pierwszych duńskich filmów pt. "Przepaść" Urbana Gada z 1910 roku pojawia się wątek seksualności. Można dopatrywać się go w scenie tańca, w której główna bohaterka Magda Vand pląsa w obcisłej sukni wokół partnera. Scena ta ukazywała pożądanie, ale i tragizm losu, nawiązując tym samym do modernizmu. W Szwecji i Norwegii tę "szkodliwie podniecającą" scenę wycięto, a w państwach, gdzie grano film "otwarcie erotyczny charakter tańca szokował publiczność, ale udowadniał także, jak wielkie możliwości wyrazowe tkwią w młodej sztuce filmowej". 
Dziesięć lat później, Mauritz Stiller nakręcił film o wymownym tytule "Erotikon". Ta szwedzka produkcja to historia miłosnego czworokąta. Zaniedbywana, przez męża entomologa Leo Charpentira, Irene flirtuje z młodym rzeźbiarzem Prebenem. W tym czasie Marthe, siostrzenica Lea, zaleca się do wuja. Ostatecznie wszystkim bohaterom udaje się osiągnąć szczęście. Irene rozwodzi się, by wyjść za Prebena, a Martha pozostaje u boku profesora Lea. Film cechuje pikanteria i libertynizm, których dla społeczeństwa początku lat 20., było ciut za dużo jak na jeden raz. Odważny Stiller w pewien sposób przyzwyczajał więc widzów do śmielszych scen. Film okazał się nie tylko hitem w Szwecji, ale i za granicą. Zaowocowało to licznymi nawiązaniami do stylistyki filmu Stillera, choćby w kinie Billego Wildera, Blakea Edwardsa czy Jeana Renoira. Szkoda, że zapomniano o tej stylistyce lekkiej, nieco frywolnej, sofistycznej komedii w samym kinie skandynawskim, które przez długi czas skupiało się głównie na zespoleniu ludzkich losów z naturą i folklorem.
Z biegiem czasu odsuwano na boczny tor wątki odnoszące się do seksualności. Godne uwagi filmy podejmujące tę tematykę, które powstały do rewolucji obyczajowej lat 60. i 70., można policzyć na palcach jednej ręki. 
Kciuk wskazuje na "Ona tańczyła jedno lato" Arne Matssona z 1951 roku, mimo że "nie był to z pewnością pierwszy w kinie szwedzkim obraz uwydatniający fizyczny aspekt miłości", to towarzyszył mu spory rozgłos. Bo chociaż nie pierwszy "ab ovo", to pierwszy po kilkudziesięciu latach przerwy. A publiczność dawno puściła w niepamięć poprzedni taki szok. Co ciekawe, historia młodych kochanków, którzy na łonie natury przeżywają burzliwy związek, stała się towarem eksportowym kraju trzech koron, promującym szwedzką swobodę erotyczną. Swoboda ta była dla wielu państw zbyt duża, więc trzeba było poddać film cenzurze. W Kanadzie i Hiszpanii zakazano jego wyświetlania, a w Anglii czy USA wycięto niektóre sceny. Film propagował bowiem, zmierzające ku liberalizmowi, szwedzkie poglądy na seksualność i obyczajowość. To upowszechnianie przyczyniło się do sukcesu kasowego, który film okupił nieco krzywdzącą opinią obrazu erotycznego.
Jedną z pierwszych jaskółek, zbliżającego się przewrotu obyczajowego, jest duński "Weekend" Palle Kjaerluffa-Schmidta z 1962 roku. Film to dosyć krytyczne studium średniej klasy pokolenia trzydziestolatków. Co ciekawe, dostało się tym, którzy dzielili szkolne ławki z twórcami filmu. Akcja filmu to zaledwie dwa dni spędzone przez grupę przyjaciół w nadmorskiej miejscowości. Dwa małżeństwa, córeczka jednego z nich, jej guwernantka i kawaler Jan wypoczywają w domku na plaży. Odurzeni alkoholem bohaterowie, w ciągu nocy doświadczają przeżyć w nowych konfiguracjach. To obyczajowe rozluźnienie zakłócone jest przybyciem starszego małżeństwa, wzmagającym w mieszkańcach domku niepokój i napięcie. Krytycy wtórowali spostrzeżeniom twórców twierdząc, że filmowi bohaterowie to obraz Duńczyków "takich, jakimi naprawdę są". Podobnie jak "Ona tańczyła jedno lato", film spotkał się w wielu krajach z cenzorskimi nożycami i nie został dopuszczony do udziału w festiwalu w Cannes. Jest to swoistym dowodem pionierskiej pozycji kina skandynawskiego w ukazywaniu obyczajowości i seksualności. Jego ciągłe występowanie przed szereg, nie wszystkim się podobało. Nieco analogicznej krytyki swojego pokolenia dopuścił się też Lukas Moodysson w "Tylko razem".

W latach 60. miano naczelnego szwedzkiego skandalisty zyskał Vilgot  Sjöman. Reżyser zrealizował kolejno trzy filmy: 491 w 1964 roku, "Moja siostra, moja miłość"w 1966 i wreszcie "Jestem ciekawa – w kolorze żółtym" [link do sceny - w której Lena rzuca się na księdza i go rozbiera księdza] w 1967 roku. W filmie "Moja siostra, moja miłość" kontrowersyjny twórca podejmuje temat  kazirodztwa. To historia związku Charlotty z jej bratem Jacobem – aktorem, który wraca do kraju po kilkuletnim pobycie we Francji. Sytuacja rodzeństwa  komplikuje się, kiedy Charlotta zachodzi w ciążę, a Jacob zmuszony jest opuścić ojczyznę.Osamotniona kobieta targana jest wyrzutami sumienia, myśli że karą za grzech będzie kalekie dziecko. W finałowej scenie Charlotta zostaje zastrzelona przez, podkochującą się w Jacobie, zszokowaną  poznaniem prawdy Ebbie. Z łona kobiety udaje się jednak wyjąć zdrowe dziecko.W obrazie Sjömana występują dosyć śmiałe sceny erotyczne wiernie oddające czas akcji filmu. Mimo, iż jest ona osadzona w wieku XVIII. – uważanym za wiek obyczajowego rozluźnienia, film to "moralitet pomyślany współcześnie". Odwołując się to przeszłości, "Moja siostra, moja miłość" wskazuje na źródła liberalnej szwedzkiej obyczajowości. 

Kolejnego materiału, który z pewnością skłonił Szwedów do kontynuacji  dyskusji, Sjöman dostarczył filmem "Jestem ciekawa – w kolorze żółtym". Ten  oryginalny tytuł bynajmniej nie jest przypadkowy. Film powstawał przez dwa lata  praktycznie bez scenariusza, dzięki improwizacji i pomysłowości ekipy. Powstał aż czterogodzinny zapis, który reżyser podzielił na dwie części, nieco  prowokacyjnie wyróżniając je kolorami szwedzkiej flagi. Seksualność w filmie  ściśle wiąże się z zachodzącymi zmianami politycznymi i społecznymi.  Rewolucja obyczajowa skłania główną bohaterkę Lenę, do doświadczania  nowych przeżyć ze swoim chłopakiem Björne. Ogranicza to ich związek jedynie  do sfery seksualnej. Widz obserwuje ukazane w manierze soft-porno sceny fizycznych zbliżeń w dość nietypowych miejscach takich jak drzewo, balustrad przed pałacem królewskim czy szczyt wieży obserwacyjnej. Dopełnieniem tych  wydarzeń jest nieco symboliczna scena kastracji, będąca wyrazem dążenia do  osiągnięcia dojrzałości. Jak nietrudno się domyślić, film wywołał spore  kontrowersje. Nawet w Norwegii zakazano jego wyświetlania. Wielu Norwegów, będących pod wpływem wolności obyczajowej, film jednak obejrzało. Byli  uczestnikami jednej z licznie organizowanych wycieczek autokarowych do sztokholmskich kin (sic!).
Tak jak Sjöman w 491 problem trudnej młodzieży porusza duński reżyser  Franz Ernst w obrazie pt. "W spawie Lone" z 1970 roku. Film ukazuje losy biednej dziewczyny, która buntując się wyrusza do Kopenhagi, gdzie zaprzyjaźnia się z grupą hipisów. 
W stolicy poznaje też chłopaka – Nielsa, z którym zachodzi   w ciążę i zmuszona jest dokonać aborcji. Największych kontrowersji nie wzbudziły odważne sceny zbliżeń seksualnych (z nimi już od kilku lat widzowie oswajani byli przez skandynawskich reżyserów), ale ukazana z wręcz ginekologiczną dokładnością aborcja. Nie dziwi więc, że filmu nie dopuszczono do festiwalu w Berlinie Zachodnim w 1970 roku.  A szkoda, bo "W spawie Lone" na tle innych obrazów z tamtego czasu o podobnej tematyce trudnej młodzieży, dzięki unikaniu dydaktyzmu, wypada całkiem korzystnie.

[w tekście kadry z filmu "Jestem ciekawa - w kolorze żółtym"]



Bibliografia:
Kwiatkowski A., "Film skandynawski", Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986














środa, 14 lipca 2010

Skandynawska Tożsamość

Ceniony fiński socjolog Erik Allard wskazuje na pojęcia nordyckiej tożsamości (Nordiskhet) i socjologii tożsamości narodowej. Odnoszą się one między innymi do społeczno-kulturowych i duchowych podobieństw krajów skandynawskich. Wspólnota państw regionu to dziś niczym rara avis, bowiem poza wzajemną bliskością terytorialną i podobnym modelem społeczno-gospodarczym cementują ją, wyjątkowe we współczesnym świecie, związki etniczno-językowe i literacko-kulturowe oraz wspólne losy historyczne. Dla porównania, warto wskazać na słowiańską tożsamość kulturową, która dzisiaj wydaje się być pojęciem czysto abstrakcyjnym. Na przykład Polaków i Węgrów nie łączą ani wspólne losy historyczne (może poza ostatnim 50-leciem XX wieku), ani podobieństwo języka, ani szczególne związki kulturowe. Warto więc przytoczyć szereg przykładów wskazujących, że to co dziś świadczy o jedności Słowian jako o micie, w przypadku Skandynawów świadczy o ich jedności jako o fakcie.
1. Zwartość obszaru
Jest to pierwszy element umacniający tożsamość kulturową państw nordyckich. Kraje te nigdy nie uległy wyraźnemu rozbiciu i długotrwałym wpływom obcych kultur, które mogłyby zagrozić wspólnej tożsamości regionu. Ponadto bardzo często były związane uniami czy zwierzchnictwem jednego państwa regionu nad innym. Można tu wskazać na Unię Kalmarską Danii, Szwecji i Norwegii (z Islandią jako częścią Norwegii i Wyspami Owczymi jako częścią Danii),unię szwedzko-norweską, panowanie Norwegii nad Islandią i Danii nad Norwegią i Islandią.
2. Języki skandynawskie
Mowa poszczególnych nordyckich narodów wykazuje znaczne podobieństwo zarówno w zakresie struktur gramatycznych jak i słowotwórstwa. Języki skandynawskie wywodzą się ze staro-nordyckiego używanego za czasów Wikingów. Wyjątkiem są Islandzki i Fiński. Pierwszy, ze względu na odrębność terytorialną Islandii, zachował wiele charakterystycznych słów wynikających z izolacjonizmu słowotwórczego. Drugi należy do innej rodziny języków ugrofińskich i bliżej mu do Węgierskiego czy Estońskiego. Przykładem podobieństw w zakresie słowotwórstwa może być czasownik iść, który po norwesku to a gå, po duńsku at gå, a po szwedzku att gå. Ponadto języki skandynawskie mają bardzo podobną strukturę gramatyczną i cechują się charakterystycznym akcentem intonacyjnym, polegającym na zmianie wysokości tonu w obrębie każdego słowa. Istotna jest też odmienność w zakresie rodzaju gramatycznego. W Norweskim, Duńskim i Szwedzkim nie ma rozróżnienia na rodzaj męski i żeński. Występuje jeden rodzaj utrum i poza tym rodzaj nijaki – neutrum. Chciałbym też zaznaczyć znamienną cechę języków skandynawskich. Otóż w państwach nordyckich inaczej określa się np. rzekę czy górę położoną na terenie Skandynawii, niż rzekę czy górę znajdującą się poza Skandynawią (a nie poza poszczególnym krajem regionu !).
3. Niska gęstość zaludnienia i trudne warunki klimatyczne
Wszystkie kraje nordyckie z wyjątkiem Danii charakteryzują się niską gęstością zaludnienia. Wynosi ona dla całego regionu zaledwie 35,4 osób/km², co stanowi około 55% średniej europejskiej (licząc bez europejskiej części Rosji). Na Islandii wskaźnik ten to zaledwie 2,73 osób/km². W przypadku Norwegii, Finlandii i Szwecji waha się on od 14 do 20 osób/km², wynosząc odpowiednio 14,02 osób/km², 15,40 osób/km² i 19,73 osób/km². Tylko Dania ma wysoką, zbliżoną do Polski gęstość zaludnienia, wynoszącą 124,95 osób/km²11. Jednocześnie kraje nordyckie charakteryzują się nierównomiernym rozmieszczeniem ludności. Na Półwyspie Skandynawskim krańcowe gęstości zaludnienia wahają się od 2 osób/km² w północnych rejonach (np. norweskie fylker), aż do ponad tysiąca osób/km² w rejonach zurbanizowanych na południu.
W Danii gęstość zaludnienia maleje ze wschodu na zachód, w miarę oddalania się od stolicy. Nierównomiernie zamieszkała jest również Islandia. Południowo-zachodnią część kraju zamieszkuje większość ludności, w tym w sam Reykjavík około 60%. W pozostałych częściach wyspy często brak jest w ogóle jakichkolwiek mieszkańców. Niska gęstość zaludnienia od zawsze była cechą charakterystyczną Skandynawii i wpływała na kształtowanie się kultury regionu. Duże odległości i niewielka liczba ludności były przeszkodą w przepływie informacji i idei. Skutkowało to bardzo powolnym i późnym przyjmowaniem chrześcijaństwa oraz długim trwaniem przedfeudalnego ustroju społeczeństwa. Słabo zaludnione terytoria po prostu nie wymagały bardziej skomplikowanej organizacji społeczeństwa. Trudne warunki klimatyczne przyczyniły się też do rozwoju kultury regionu państw nordyckich. Warto wskazać na Lapończyków, którzy swoje stroje będące elementem skandynawskiej kultury ludowej, przystosowali do niesprzyjającego klimatu. Ponadto bardzo wiele dzieł literatury regionu traktuje o wyzwaniach stawianych człowiekowi przez przyrodę.
4. Duża rola literatury w kształtowaniu kultury
W państwach skandynawskich literatura miała większy wpływ na kształtowanie kultury niż w pozostałej części Europy. Literatura jako primus inter pares była najważniejszą i najbardziej szanowaną dziedziną sztuki. Potwierdza to przykład Islandii, która mimo bardzo niewielkiej liczby ludności wpisała się na stałe do kanonu światowej literatury. Edda Starsza jest dziś znana oraz ceniona na całym świecie i stanowi największy utwór poetycki Islandii. Jest on bogatym źródłem wiedzy o wczesnośredniowiecznej religii Skandynawów. Edda Starsza była swoistym podręcznikiem dla skaldów, który miał być wzorem przy tworzeniu literatury14. Bardzo istotną rolę w rozwoju literatury i kultury odegrały inne skandynawskie sagi, czyli tłumacząc z języków nordyckich - opowiadania. Na kulturę oddziaływały też inne formy literatury, bądź ściśle związane z nią dzieła sztuki. Były to runa (wyryte na kamieniach zapiski i znaki), legendy i przepowiednie. Z czasem wpływ literatury na kulturę stawał się coraz silniejszy i pozwolił na wykształcenie się dwóch płaszczyzn oddziaływań - diplomas, czyli indywidualnych utworów, czy listów oraz codices czyli książek będących tematycznym, kompleksowym zbiorem utworów literackich. Świadczy to o powadze, z jaką Skandynawowie (tu głównie Szwedzi) traktowali literaturę, starając się systematyzować jej treści, by mogła wyraźniej oddziaływać na kulturę. Co więcej, w Szwecji kwestię dziedzictwa kulturowego - w tym w ogromnym stopniu literatury, reguluje ustawa z 1988 roku, w której zapisano: Celem ochrony środowiska kultury jest zabezpieczać i ożywiać kulturowe dziedzictwo. Podobnych zapisów w szwedzkiej ustawie jest znacznie więcej. Szczegółowo odnoszą się one też do samej literatury. W innych krajach regionu też obowiązuje ustawodawstwo akcentujące rolę literatury.
5. Luteranizm
Jest on niewątpliwie jednym z najbardziej wyróżniających się elementów nordyckiej tożsamości kulturowej. Tylko w Skandynawii przetrwał jako religia państwowa w formie z czasów reformacji. Luteranizm wpływał na kształtowanie kultury poprzez swoje dogmaty. Istotnym było dążenie do prostoty poprzez walkę z wyrafinowaniem i zbytkiem. Przestrzeganie surowych zasad miało formować kanon norm i wartości respektowanych w życiu codziennym. Owe normy znacząco oddziaływały na sztukę, kulturę a także na społeczną świadomość i narodową tożsamość. Potwierdzeniem wpływu luteranizmu może być choćby dzisiejsza sztuka użytkowa i wystrój wnętrz. Skandynawowie urządzają swoje mieszkania zwracając uwagę na prostotę i funkcjonalność. Luteranizm znacząco zaznaczył się też w procesie kształtowania języków skandynawskich. Wyznanie to dotarło z Niemiec i przyczyniając się do klęski katolicyzmu, poddawało język silnym wpływom niemieckiego. Germańskie akcenty są zresztą widoczne także w innych dziedzinach skandynawskiej kultury.

Skandynawia czyli...


Z historycznego punktu widzenia Skandynawia pojawia się już w 67 roku n.e. Historyk starożytnego Rzymu Pliniusz Starszy określił wówczas jako Scadinauia wyspę na północ od Germanii położoną na skraju Świata. Sam przyrostek avia pochodzi najprawdopodobniej od wyspy, co może potwierdzać rzeczownik řya jako znaczenie tego słowa we współczesnym norweskim. Wyraz wyspa jako etymologia pojęcia Skandynawii wskazuje, że już od początków naszej ery obszar ten był postrzegany jako odmienna i odseparowana, a zarazem wewnętrznie spójna wspólnota kulturowa. Sami Skandynawowie rozumieją pod pojęciem Skandynawii Szwecję, Danię, Norwegię i Islandię (aczkolwiek tą ostatnią nie zawsze), ponieważ ludność tych krajów wywodzi się z plemion północnogermańskich i posługuje się blisko spokrewnionymi językami.
Istotne jest wykazanie różnicy pomiędzy pojęciami skandynawski i nordycki. W języku polskim przymiotniki te używane są zamiennie bez świadomości istniejącego rozróżnienia. Natomiast Skandynawowie zwracają uwagę, że kraje skandynawskie to jak wcześniej wspomniałem Szwecja, Dania, Norwegia i Islandia, a kraje nordyckie to cztery powyższe i Finlandia. Nie jest ona zaliczana do grupy państw skandynawskich ze względu na różnice historyczne, etniczne i kulturowe. Finlandię zamieszkują ludy ugrofińskie, które etnicznie znacznie różnią się od Skandynawów (nie są nawet zaliczane do rodziny indoeuropejskiej). Etnogenezą Finom bliżej do Estończyków i Węgrów niż do Szwedów. Ponadto kultura Finów w dużym stopniu wywodzi się z ludu niższej klasy, który podporządkowany był Szwecji a potem Rosji.