Jest słoneczny mroźny poranek. W ogromnej sali sztokholmskiego sądu kłębią się setki osób nerwowo oczekujących na kolejną odsłonę jednego z największych widowisk ostatnich 20 lat. Nagle rozmowy ustają, na moment zapada cisza. W oddali słychać kroki zbliżającego się składu sędziowskiego. Po chwili sędziowie wkraczają do sali. To znak, że za chwilę rozpocznie się następna rozprawa wielowątkowego, zawiłego procesu, którego celem jest ustalenie odpowiedzi na kilka nurtujących pytań. Czy skandynawskie państwo dobrobytu przeżywa kryzys? Czy model państwa dobrobytu przystaje do nowej rzeczywistości? Czy państwo dobrobytu nie ingeruje zanadto w życie obywateli? Czy państwo dobrobytu ogranicza wolność? Czy państwo dobrobytu potrzebuje gruntownej reformy? W jakim kierunku powinna iść ta modernizacja? Setki pytań, ekspertyz, zeznań, przesłuchań, poszlak, dowodów wyłaniają się z opasłych akt sprawy, a jednoznacznych odpowiedzi wciąż brak. Jak w każdym procesie są i pozwani i powodowie. Na ławie oskarżonych zasiadają głównie socjaldemokraci, którzy zbudowali państwo dobrobytu, a potem rzekomo doprowadzili do jego kryzysu. Tak przynajmniej twierdzi druga strona – liberałowie, partie prawicowe i cała rzesza innych przeciwników państwa dobrobytu. Socjaldemokraci wykazują silne wzburzenie, bo od ponad 20 lat nie mogą zrozumieć, jakim cudem ktoś próbował zaatakować ich osławione dziecko. No właśnie jak?
Na obecnej rozprawie, kolejni przeciwnicy państwa dobrobytu, też mówią o przeregulowaniu hamującym rozwój prywatnej inicjatywy i ograniczającym wolność jednostki. Bardzo interesujące jest zeznanie jednego z socjologów. Mężczyzna uważa, że o kryzysie państwa dobrobytu mogą świadczyć też zjawiska z zakresu sfery stosunków społecznych. To osłabienie idei solidarności społecznej i tzw. wyuczona bezradność[6]. Sens jego wywodu sprowadza się, do stwierdzenia, że państwo przyucza człowieka do tego, że nie musi martwić i troszczyć się o swój los. Biegły uważa, że nawet wśród lewicy można bez problemu znaleźć autorów potwierdzających jego słowa. Np. lewicowi badacze problemu Piven i Clovard twierdzą, że programy państwa dobrobytu czynią ludzi niezdolnymi do działania. Podobny pogląd reprezentują dwaj inni teoretycy Offe i Habermas, którzy uważają, że prawie wszystkie funkcje pełnione przez państwo mają charakter represyjny, a w każdym razie prowadzą do wyobcowania. Jednym z przejawów owego buntu jest chęć uwolnienia się od wszechobecnego państwa dobrobytu. Socjolog prezentuje dane pokazujące, że coraz więcej osób, szczególnie tych osiągających wyższe dochody, zaczęło unikać dobrodziejstw szwedzkiego systemu poprzez rezygnację z państwowego szkolnictwa, opieki zdrowotnej i ubezpieczeń, na rzecz prywatnej strefy. Ta dezercja z reżimu dobroci rozwinęła czarny rynek, który wyeksmitował słowo podatki z umysłów obywateli w równie czarną otchłań świadomości. Wszyscy obecni na sali w skupieniu słuchają interesującego wywodu jakże wnikliwego badacza społecznego. Zdenerwowani obrońcy państwa dobrobytu co rusz wnoszą sprzeciwy, a zaciekawiony sąd sprowadza ich do parteru za pomocą magicznego oddalam. Sam zeznający też oddala się ze swoimi myślami, próbując ukazać je w szerokiej perspektywie. Jednak, aby ją zrozumieć trzeba cofnąć się myślami kilka dekad wstecz. Jedną z pierwszych przyczyn kryzysu państwa dobrobytu był światowy kryzys…..ekonomiczny, który pojawił się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Doprowadził on do zmiany systemu wartości i sprzyjał rozwojowi postaw życiowych wyrażających się w dbałości o własny interes, a nie interes ogółu. Z biegiem czasu skandynawska wspólnota narodów, kultur i dziejów stawała się więc przeregulowanym stowarzyszeniem samodzielnych jednostek nastąpiły więc zmiany, które na sztandary wyniosły wartości indywidualistyczne i utylitarne, osłabiając tym samym idee solidarności społecznej. W parze z kryzysem szły procesy globalizacji i rewolucja technologiczna. Doprowadziły one do zaostrzonej konkurencji, zmniejszenia popytu na siłę roboczą i do restrukturyzacji sektorowej. Na tym kończy się porywający wywód błyskotliwego socjologa.
Na arenę słowa wkraczają obrońcy państwa dobrobytu, którzy mówią, że rzekomego kryzysu państwa opiekuńczego nie odzwierciedlają dane statystyczne dotyczące szeroko rozumianej jakości życia, która w Skandynawii jest najwyższa na świecie. Tak wysoki poziom, życia to zasługa naszej wieloletniej pracy i wysokich wydatków socjalnych - mówią. Rzeczywiście, przeglądając zestawienia różnych mierników jakości życia, trzeba przyznać obrońcom państwa dobrobytu rację.
Jeżeli porównamy jeden z najbardziej miarodajnych wskaźników poziomu życia, czyli wspominany już Wskaźnik Rozwoju Społecznego (HDI)[7], to słuszność będzie niewątpliwie po stornie zwolenników państwa dobrobytu. Kraje skandynawskie od wielu lat są w ścisłej czołówce rankingu HDI. Swoją wysoką pozycję Skandynawia zawdzięcza choćby wynoszącej około 80 lat średniej długości życia, czy bardzo wysokiemu rozwojowi gospodarczemu. Socjaldemokraci podkreślają, że to wysokie wydatki socjalne i rozbudowany wachlarz świadczeń społecznych bezpośrednio przyczyniły się do skandynawskiego dobrostanu. Odpierają zarzuty o to, że ten rzekomy dobrobyt oparty jest na wysokich podatkach, bo niemoralne jest porównywanie pieniędzy z jakością życia, która jest przecież wartością autoteliczną.
Co więcej, zdaniem socjaldemokratów wysokie wydatki publiczne trafiają do wielu grup społecznych, nie naznaczając nikogo i nie skazując na zapomnienie. Równość to prawo do jednakowo wysokich standardów życia. Słowa te potwierdzają dane statystyczne. Najlepszym wskaźnikiem równości dochodowych w społeczeństwie jest współczynnik Giniego[8]. Państwa skandynawskie należą do krajów o najniższym jego wartościach. Szwecja i Norwegia są w trójce najbardziej egalitarnych społeczeństw na świecie.
Imponująca kombinacja danych statystycznych, z powagą i precyzją prezentowanych na rozprawie wskazuje, że socjaldemokratyczny model polityki społecznej to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych jakie kiedykolwiek powstały. Z liczbami trudno dyskutować, ale są rzeczy, których nie da się zmierzyć prostą miarą i przedstawić za pomocą jednoznacznych wskaźników. Jak powiedział żydowski profesor Aaron Levenstein: Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje najważniejszego. No właśnie. Skandynawskie państwo dobrobytu na pozór nie ma się czego wstydzić, ale mimo to niezwykle trudne jest uchylenie rąbka bikini, tak by dostrzec to, co w rzeczywistości jest powodem całej dyskusji nad kondycją państwa dobrobytu Socjaldemokraci, jak przystało na prawdziwych twardzieli, próbują jednak zgłębić tajemnicę czterech pięknych dam czyli Szwecji, Norwegii, Danii i Islandii. Elementem tej nieco zadziornej kokieterii jest też raport Rady Nordyckiej zatytułowany: Przed czym stoi nordycki model? Dyskusja o przyszłości nordyckiego modelu państwa dobrobytu w świetle globalnej rywalizacji ekonomicznej. O samym raporcie i dalej o meandrach państwa dobrobytu w niedalekiej przyszłości ;))
[1] A. Lindbeck, Individual Freedom and Welfare State Policy, European Economic Review, nr 3/1988, s.32.
[5] Wspólnota (niem. Gemeinschaft) i stowarzyszenie (niem. Gesellschaft). to zdaniem niemieckiego socjologa Ferdynanda Tönniesa dwa typy zbiorowości społecznej. Wspólnota to rodzaj stosunków społecznych oparty przede wszystkim na woli organicznej, czyli głównie na emocjach. Łączy jednostki, rozumiane jako pełne osobowości, na podstawie bliskości emocjonalnej i ogarnia całe ich życie. Stowarzyszenie to rodzaj stosunków społecznych o charakterze formalno-rzeczowym, opartych na woli arbitralnej czyli na racjonalnej kalkulacji, umowie oraz wymianie (regulowanych przez formalne prawo).
[7] Miernik opisujący efekty w zakresie społeczno-ekonomicznego rozwoju poszczególnych krajów. Do obliczenia HDI wykorzystywane są następujące mierniki podstawowe: oczekiwana długość życia, ogólny wskaźnik skolaryzacji brutto dla wszystkich poziomów nauczania, wskaźnik umiejętności czytania ze zrozumieniem i pisania i PKB per capita w USD, liczony według parytetu nabywczego waluty (PPP $). Państwa o wskaźniku równym: od 1 do 0.90 uważane są za kraje o bardzo wysokim rozwoju społecznym, od 0,90 d0 0,80 – o wysokim rozwoju społecznym, od 0,80 do 0,50 – o średnim rozwoju społecznym i poniżej 0,50 o niskim rozwoju społecznym.
[8]Miernik odzwierciedlający nierówności dochodowe w danym społeczeństwie. Im wyższy współczynnik Giniego tym mniej egalitarne społeczeństwo. Indeks wynoszący 0 oznacza idealna równość w dystrybucji dochodów a równy 100 idealną nierówność.




